Dla Zuzi…

kwiecień 21st, 2010 by Edit

Jakiś czas temu, usłyszałam od mojej dawnej przyjaciółki ze szkolnej ławki - Agi, przejmującą historię Zuzi i jej rodziny. Mama Zuzi niestety w bardzo młodym wieku po szybkiej i podstępnej chorobie musiała odejść z życia swojej córki… Zuzia skrzętnie przechowywała różne pamiątki po mamusi, np. ręcznie dziergane przez mamę kwiatki, koronki, bilety do kina itd. Agnieszka zleciła mi więc wykonanie albumu, pamiątki po mamie, w którym Zuzia mogłaby samodzielnie powklejać zdjęcia z mamą oraz inne cenne skarby z nią związane.
Przyznam, że długo albumik czekał na swoje powstanie, chyba powoli dojrzewał w mojej głowie. W końcu powstał, choć z wielką obawą czy aby sprostam oczekiwaniom małej Zuzi. Od razu wiedziałam jakie wybiorę do niego papiery. Inne dodatki jak stemple i guziki też pochodzą ze sklepu ILS.
Jedyną dodatkową wytyczną miała być mięciutka okładka ze zdjęciem mamy i taty, gdyż Zuzia chciałaby mieć albumik zawsze przy sobie, także pod poduszką … jak powiedziała.
Wiem, że albumik już prawie zapełniony jest przez Zuzię, mam nadzieję… zresztą wiecie jaką mam nadzieję…

album-zuzi-10.jpg

album-zuzi-11.jpg

album-zuzi-12.jpg

album-zuzi-4.jpg

album-zuzi-7.jpg

album-zuzi-8.jpg

album-zuzi-9.jpg

Zmasakruję Was całkowicie i dorzucę jeszcze niektóre szczegóły. Jak można zauważyć albumik troszkę powstawał pod wpływem fenomenalnego albumiku Anny Marii-który skradł mi serce, niektóre szczegóły są nim inspirowane np. świetny pomysł na zamykana kopertkę, która została odpowiednio usztywniona aby można było w niej przechowywać dodatkowe cenne skarby.

album-zuzi-20.jpg

album-zuzi-22.jpg

album-zuzi-16.jpg

album-zuzi-18.jpg

album-zuzi-17.jpg

album-zuzi-19.jpg

album-zuzi-21.jpg

album-zuzi-15.jpg

album-zuzi-14.jpg

***

kwiecień 12th, 2010 by Edit


Bez tej miłości można żyć,

mieć serce suche jak orzeszek,

malutki los naparstkiem pic

z dala od zgryzot i pocieszeń,

na własną miarę znać nadzieje,

w mroku kryjowke sobie uwic,

o blasku próchna mówić ,,dnieje”,

o blasku słońca nic nie mówić.

Jakiej miłości brakło im,

ze są jak okno wypalone,

rozbite szkło, rozwiany dym,

jak drzewo z naglą powalone,

które na płytko wrosło w ziemie,

któremu wyrwał wiatr korzenie

i jeszcze zyje cząstkę czasu,

ale juz traci swe zielenie

i juz nie szumi w chorze lasu?

Ziemio ojczysta, ziemio jasna,

nie będę powalonym drzewem.

Codziennie mocniej w ciebie wrastam

radością, smutkiem, duma, gniewem.

Nie będę jak zerwana nic,

Odrzucam pusto brzmiące słowa.

Mozna nie kochać cie - i zyc,

ale nie można owocować.

Ta dawność jej w głębokich warstwach… Czasem pośrodku drogi stanę:

może nieznanych pieśni garstka

w skrzyni żelazem nabijanej,

a może dzban, a może luk

jeszcze sie w łonie ziemi grzeje,

może pradawny domu próg

ten, którym wkroczyliśmy w dzieje?

Stad ide myślą w przyszli wieki, wyobrażenia nowe składam.

Kamien lezacy na dnie rzeki

ogladam i ksztalt jego badam.

Z kamienia tego rzezbiarz przyszly wyrzezbi glowe rowiesnika.

Ten kamien lezy w nurcie Wisly,

a w nim potomna twarz ukryta.

By na tej twarzy spokoj byl

i dobroć, i rozumny uśmiech,

naród mój nie żałuje sil,

walczy i tworzy, i nie uśnie. Pierścienie świetlnych lat nad nami, ziemia ojczysta pod stopami.

Nie bede ptakiem wypłoszonym

ani jak puste gniazdo po nim.

Wisława Szymborska 1954

Po światecznie …

kwiecień 6th, 2010 by Edit

Nie było czasu na wpis przed świąteczny więc jest po świąteczny:). I dobrze bo moje hiacynty postanowiły rozkwitnąć dopiero na same święta. Mam nadzieję, że święta minęły wam ciepło i rodzinnie tak jak nam:).

hiacynty-2.jpg

A w między czasie powstać musiał albumik na zdjęcia. Udało się połączyć dwa różne powody: potrzebę serca, aby w końcu wykorzystać lutowy kit ILS-u z potrzebą powiedzmy bardziej konieczną.

Albumik jak widać od razu inspirowany cudnymi notesami Enczy:)

album-kitils-2.jpg

album-kitils.jpg

album-kitils-3.jpg

Zamotanie

kwiecień 1st, 2010 by Edit

Tak, moje zamotanie trwa od jakiegoś czasu, bardzo dużo rzeczy się dzieje i nie starcza czasu na scrapową terapię. Ostatnio wszystko co robię, powstaje z pewnego rodzaju przymusu, wrrr oj nie lubię, nie lubię takiego stanu … ale pocieszam się, że niedługo się ten zabójczy pęd skończy i da się poczuć lekkość  ciała ( no może niekoniecznie:*) i umysłu dzięki wiośnie…

A u mnie wiosna w barwach Marie Antoinette, pastelowe święta, delikatne błękity i zielenie, kto by pomyślał ze ja zagorzała przeciwniczka wszelkich odcieni blue od prawie 2 lat nie umiem się od niego uwolnić  a zaczęło się od kupienia pewnej nietypowej sukienki , w nietypowym dla mnie kolorze:)
0001_1.jpg

0002_1.jpg

I mój pierwszy składaczek :

0003_1.jpg

0004_1.jpg

0007_0.jpg

acha i zawieruszyła się jeszcze gdzieś karteczka z marcowego Kitu ILS-u:

0008_0.jpg