listopad 13th, 2009 by Edit
Mój stały klient znów mnie nie zawiódł i tym razem też czeka mnie masowa produkcja kartek świątecznych, Nie jest to łatwe zadanie taśmowo wykonywać to, co lubi się robić w pojedynczych egzemplarzach, ale czego się nie robi dla starych znajomych… . Z wielką przyjemnością za to wykonałam 50 szt. zaproszeń ślubnych, są już oddane, więc pokazuję taśmociąg. Niestety robienie zdjęć wypadło na późny wieczór, co widać, jedynie wczesna wersja zaproszeń załapała się na światło dzienne.



A propos kartek świątecznych przypomnę troszkę wyniki zeszłorocznej produkcji i przy okazji zapraszam wszystkich lubiących ręcznie robione kartki, ozdoby świąteczne na kursy do pewnego klimatycznego miejsca, w którym teraz i ja mam swój skromny udział. Pragnę się tam dzielić swoją wiedzą i umiejętnościami z dziedziny scrapbookingu. Wszystkich chętnych proszę o telefoniczne zapisywanie się na kurs tworzenia kartek świątecznych (data 20.11 2009r.) pod nr. telefonu podanym w grafiku Akademii Kreatywności. Proszę o cierpliwość, szata graficzna naszej Akademii niedługo ulegnie pozytywnej zmianie:).



listopad 4th, 2009 by Edit
Kartka z wyzwania Art- Piaskownicowego zauroczyła mnie totalnie. Dzięki Oliwiaen za zaproponowanie jej do liftu. Dziewczyny bawiły się równie dobrze jak ja, a niektóre wpadły w niecodzienny szał kartkowy- patrz Anna- Maria:). Warto zajrzeć na bloga autorki kartki, znajdziecie tam mnóstwo inspiracji.


Kartka jest tak rewelacyjna, że sięgnęłam po nią jeszcze raz i na pewno nie ostatni. Tymczasem obdarowałam nimi urodzinowo moje ukochane siostry.



Na koniec WIELKA PROŚBA. Zajrzyjcie do pewnej dobrej kobietki ona wam wyjaśni jak można pomóc potrzebującym dzieciaczkom w ich rozwoju:).
październik 30th, 2009 by Edit
Jesień wkoło, więc pewnie dlatego sięgnęłam po zdjęcie Majki w ogrodzie mojej babci Leokadii sprzed 4 lat. Maja jeszcze troszkę się hibała na boczki, więc pomysłowa babcia podparła ją dyniami. Równie pomysłowa Makówka wymyśliła nie lada przepis na Art-piaskownicy, wydawało się że pójdzie jak po maśle, ale z upływem czasu było co raz gorzej i gorzej, oj namęczyłam się potwornie:).
Pozwólcie, że nie będę się do końca kompromitować i nie wstawię głównego zdjęcia. Zdjęcia to moja pięta achillesowa, ale obiecuję się przyłożyć i wsiąść solidne lekcje u męża :).
Składniki przepisu:
coś z drogerii- szminka,
coś z apteki - tekturka po syropku
coś ze sklepu budowlanego- siatka,
coś z natury- liście
coś z odzysku- puzzle, ulotka z dyniami z NY.



NIe wiem jak zacząć to co chcę napisać… rzecz tyczy się Anii…..Ania sprawiła mi dziś tak wzruszająca niespodziankę … a mówiłam jej, że ja jestem płaczka i nienawidzę tego…. Ania jest ze mną w różnych ciężkich ale i wesołych chwilach od jakiegoś już czasu mimo, że jej jeszcze osobiście nie zmacałam. Dziś zadziałała jakaś telepatia, kiedy rano wiozłam zamarzniętym samochodem dziewczynki do przedszkola na ręce naciągnęłam sweter i rozmarzyłam się och jakby było miło…jakie więc było moje zdziwienie kiedy zamiast jednej paczki, na którą czekałam dostałam dwie. W tej drugiej a raczej pierwszej było TO: zobaczcie sami:


No, no widzicie, no przecież jak jej nie kochać!!?
Aniu, wielkie dziękuję, papierek z tym odlotowym stemplem, złożony i zachowany oczywiście, a zawartość już wypróbowana, pasują jak ulał:). Wygodnie w nich będzie zapalać lampki w niedzielę, wycierać noski i wiele innych rzeczy będzie wygodniej i cieplej:).
Aniu dziękuję Ci jeszcze raz!!
październik 21st, 2009 by Edit
No i znowu dzięki wyzwaniom dziewczyn z Art-Piaskownicy powstał następny LO, mobilizują paskudy bardzo, podsuwając pod nos takie niepozorne lifciki, chodzi on potem za człowiekiem i chodzi, no i w końcu trzeba usiąść i zrobić. Mimo, że na takie przyjemności czasu jak na lekarstwo. Co ciekawe, jakoś pasowało mi tu nasze “plenerowe” zdjęcie, LO traktuje wiec o nas. Małżonek nawet wypowiedział się w trakcie tworzenia… negatywnie na temat dodawania kwiatków. I słusznie, miał rację. Zobaczyłam to dopiero na zdjęciach, no popsułam cały efekt… no cóż, a czy nie warto czasami posłuchać męża, a nie jak często wtrącić swoje 5 groszy i przedobrzyć...?
W końcu może i warto mu czasami zaufać skoro robi takie zdjęcia, które jeden z najwybitniejszych obecnie jazzmanów Tomasz Stańko umieszcza na swojej najnowszej płycie …?
Wybaczcie, no nie mogłam się nie pochwalić :).



październik 15th, 2009 by Edit
17.X. Międzynarodowy
Dzień Walki Z Rakiem Piersi

Skrapujące Polki również dołączają się do walki z rakiem piersi!!!
Wyzwanie podstawowe to: zróbmy coś dla siebie, dla przyjaciółki czy znajomej, czyli przede wszystkim wykonajmy badania i namówmy do tego innych :).
Kolejne wyzwanie:
- kolor obowiązkowy RÓŻOWY i tylko różowy
- forma dowolna, kartka scrap, notes…
- zamieśćmy banerek na naszych blogach i stronach internetowych
- termin zgłaszania prac 17 października godz 0:00
- praca nie publikowana przed dniem ukazania się tego wyzwania
Na pewno nie jedna z nas zna kogoś bądź znała z doświadczeniem tej choroby, nie lekceważmy profilaktycznych badań, gdyż one ratują nam życie.
październik 11th, 2009 by Edit
Kartka powstała z potrzeby chwili, dla pewnej młodej damy, która niebawem kończy, poważne 16 lat!! Postać jakoś sama pojawiła się w głowie i na papierze. Greta Garbo- osobowość, kobieta silna, niepowtarzalna, tajemnicza. Kobieta o wielu twarzach i wcieleniach, która musiała odnaleźć się w wielkim przełomie kina, wejściu filmu dźwiękowego.



Adresatce mojej kartki, chciałabym życzyć między innymi siły, wytrwałości, aury tajemniczości, nie poddawania się w trudnych sytuacjach i brania przykładu w życiu z takich właśnie kobiet jak Greta. Wszystkiego najlepszego Julciu!!! Karteczka właśnie leci do Nowego Yorku, gdzie Greta również żyła tak jak nasza kochana nastolatka:).




październik 6th, 2009 by Edit
Kartka ślubna, już oddana nowożeńcom, więc czas i ją ukazać. Kartka jest liftem Bodils. Jest jeszcze chwilka na podjęcie wyzwania a warto bo, kartka bardzo wdzięczna do pracy, zdolniachy z Art-Piaskownicy jak zwykle nie poległy i każda wydała na świat nowe niepowtarzalne i zupełnie inne wcielenie oryginału, klony to to nie są, co to to, to nie:). Oto i moje ślubne wcielenie, chyba nie raz jeszcze pokombinuję z tym pomysłem.



Na koniec wnętrzności:

wrzesień 30th, 2009 by Edit
Notesy powstawały na przestrzeni wielu tygodni, niektóre wersje już zapisane w mojej torebce. Niestety wena jakas u mnie kiepska a z zagospodarowaniem mojej czasoprzestrzeni mam jeszcze gorsze problemy jakoś wszystko do tyłu ostatnio, ech…. Pokażę, więc co nie co tylko z mojego wariactwa materiałowo- notesowego, bo starsznie je lubię. Leżą sobie już w galerii i zastanawiam się tylko czy innym też pomysł się spodoba na szarpane i mniej szarpane noteso-szkicowniki bo jest kilka wersji do wyboru:).

Wersja równo obszyta dla lubiących ład i porządek:

Wersja dla bardziej rozczochranych głów:

Opcja zaczerpnięta ze starych ksiąg indyjskich, zamknięcie po przez obwiązanie wstążką, taśmą dookoła notesu, służyć możne jako notes i jako szkicownik:




Szkicownik z kartkami z grubszą gramaturą:

Na koniec mój obszarpaniec:

wrzesień 15th, 2009 by Edit
W końcu udało mi się coś sklecić na wyzwanie Piaskownicowe. Miało nie być tak dosłownie ale kiedy wpadło mi to zdjęcie sprzed jakiś 10 lat, chyba nawet z pierwszych tygodni naszego poznania, już nie mogłam uwolnić się od niego. Pierwszy raz na formacie A 4, na papierach dopisany jest wiersz autorstwa mojej namiętności :). Napis w języku obcym wynikł bardziej z oszczędności niż uniwersalnego rozumienia pracy:).



wrzesień 8th, 2009 by Edit
Pójście moich dziewczyn do przedszkola opanowało nasze życie pod każdym względem, moje nocne posiedzenia również. Oczywiście powróciły wirusy ,bakterie, alergia. Cokolwiek to jest, już zatruwa nam nasze normalne funkcjonowanie. Na pierwszy rzut poszło szycie worków na ubranka na zmianę. Miały być z materiału, przewiewne. Nie mogłam sobie odpuścić przyjemności powycinania motylków i biedroneczek. Walczyłam długo aby dopasować moje materiały do aktualnego wyzwania na Art-Piaskownicy, niestety musiałam skapitulować, okazało się, że nie posiadam nic w odcieniu czekoladowego brązu, jak to trafnie określiła Anna- Maria. Jak stare porzekadło mówi ” gdy się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma”:

Maja posiada wersję motylkową z racji jej upodobań flory i fauny łąk i polan,

Tola znana z miłości do biedroneczek, otrzymała dwie niby biedronki, koślawie wyszło ale jej się podoba:).

Zastanawia mnie jedno, czy one kiedykolwiek wspomną te krzywulce, co to mama po nocach dla nich szyła…? Na teraz moje nieprzespane noce - bezcenne:).